Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 sierpnia 2012

Zmiany, zmiany...

Changes, jak to śpiewał David Bowie. Moi drodzy! Od dziś zaczynam stopniowo zmieniać oblicze mego bloga. Po pierwsze wygląd. Po drugie nazwa i adres URL. Po trzecie treści tutaj się pojawiające. Teraz to miejsce będzie formą mojego pamiętnika z uwzględnieniem wcześniejszych zamysłów, a mianowicie nie zabraknie recenzji książek, filmów czy kilku słów na temat muzyki. Wszystko jednak będzie bardziej przejrzyste i uporządkowane. Zapraszam więc do odkrywania nowości ;)
xoxo Niśka

poniedziałek, 9 lipca 2012

Dziewczyna na Times Square

Jak na razie wzięłam się za recenzjowanie nowo przeczytanych książek. Są takie, które wciągają i czytam je po nocach, bo chcę wiedzieć co się wydarzy. Są takie, które mają lepsze i gorsze momenty. Są też książki nuuuudne. Jednak ostatnio natrafiam na bardzo interesujące powieści. Odstawiając już na bok "Igrzyska..." powiem trochę o "Dziewczynie na Times Square". Co prawda przeczytałam ją przed trylogią Suzanne, ale to chyba w niczym nie przeszkadza.

Książka opowiada o młodej dziewczynie, którą nagle spotyka cała fala nieszczęć. Zaginięcie współlokatorki, romans brata, depresja matki, kolejny niezaliczony rok studiów i własna choroba- białaczka. Jednak autorka nie skazała jej na samotność i kompletne nieszczęście. Zesłała jej przystojnego detektywa, szukającego jej przyjaciółki, starszego o kilkanaście lat, który zakochuje się w młodej Lilly z wzajemnością. Dziewczyna wygrywa także na loterii 18 mln dolarów, z czego dostaje jedynie 7. Nasza bohaterka musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jej najbliżsi nagle stali się bardzo odlegli. Pozostał jedynie Spencer- ukochany, znienawidzony przez jej rodzinę, ponieważ cały czas twierdzi, że brat Lilly jest zamieszany w zaginięcie Amy. Jak poradzić sobie z chorobą, kiedy odwracają się od ciebie ci, na których zawsze mogłaś liczyć? 20-latka poznaje także historię miłości swojej babci- Polki, która podczas wojny wyjechała do Stanów- oraz swojej matki. Pomogło jej to zrozumieć wiele rzeczy. Natomiast ten rok na zawsze zostawi piętno w jej sercu. To nie jest zwykły dramat. Kolejna historia miłosna. Kryminał. To piękna opowieść, najprościej mówiąc, o życiu. Polecam baaardzo gorąco. Muszę przyznać, że niektóre momenty doprowadzały mnie do płaczu, lecz czasami też się śmiałam. Warto przeczytać powieść Paulliny Simons dla wyrobienia własnego zdania.
xoxo Niśka

niedziela, 8 lipca 2012

Kosogłos

Ohhh miałam napisać zaraz po przeczytaniu, ale niestety nie miałam na to zbyt dużo czasu. Jest weekend, więc nadrabiam !! Trzecia część trylogii zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Oprócz bardzo pasującego mi wątku miłosnego nie zabrakło oczywiście wojny, powstań, rebeliantów i naszego tytułowego Kosogłosa- symbolu oporu wobec władzy Kapitolu.

Główna bohaterka - Katniss - po przybyciu do 13 Dystryktu zostaje poproszona przez władze do zostania Kosogłosem. Peeta znajduje się w rękach Kapitolu. Gale został uchonorowany za ocalenie części mieszkańców Dwunastki. Historia przedstawiona w Kosogłosie jest moim zdaniem najbardziej poruszająca i prawdziwa. Nie będę mówić o schemacie wojna i miłość, ponieważ zbagatelizowałabym przesłanie powieści. Katniss nie ma pojęcia o swoich uczuciach. Nie jest ich pewna aż do końca. Do momentu powrotu do domu po wszystkich dramatycznych przeżyciach. Jest natomiast pewna, że chce uczestniczyć w walce i zabić Snowa. To jest jej główny cel. Jak potoczy się cała historia młodej dziewczyny, która wywołała bunt u setek tysięcy mieszkańców Panem? Przeczytajcie, a się dowiecie. Polecam jeszcze bardziej niż dwie poprzednie książki Suzanne Collins.
xoxo Niśka

sobota, 30 czerwca 2012

W pierścieniu ognia...

Nie minął tydzień, a ja już zdążyłam zakończyć rok szkolny, wziąć udział w koncercie wakacyjnym, kupić i sprzedać podręczniki szkolne oraz przede wszystkim przeczytać drugą część trylogii Suzanne Collins pt : "W Pierścieniu Ognia".

Książka jest na tyle wciagająca, że nadal chcesz więcej. Nie możesz się oderwać. Cały czas coś się dzieje. Zagadki i tajemnice. Nie możesz odejść nie odkrywając prawdy. Lecz gdy już ją poznasz pojawia się następny znak zapytania. I jak tu nadążyć?? Trzeba mieć czas. Być wytrwałym. Lubić czytać. Rozumieć. Oczywiście powieść napisana jest tak, że nigdy do końca nie rozumiesz o co w tym wszystkim chodzi. Dlatego kończąc drugą część sagi musisz sięgnąć po następną. Nie opędzisz się od myśli na temat głównych bohaterów: Katniss, Peety czy nawet Gale'a i Prim. Oni wszyscy tworzą wątki niezrozumiałe i pogmatwane. Nie masz pewności czy stanie się tak jak myślisz, bo nagle autorka może zmienić myślenie postaci. I co tu zrobić?? Po prostu czytać i starać się zrozumieć przesłanie książki. Powodzenia. Zachecam oczywiście ;)

xoxo Niśka

środa, 27 czerwca 2012

Na śmierć i życie

Hej ludziska ;) Ostatnio napisłam tutaj parę zdań o Dyktatorze. Oglądaliście?? Podobało się? W każdym bądź razie wracam do mojego głównego zamysłu związanego z tym blogiem i skrobię kolejną recenzję.

Dostałam na Wielkanoc całą serię książek Suzanne Collins. Początkowo wiedziałam tylko tyle, że stworzono niedawno film na podstawie tej powieści. Uznałam, że to nie jest książka dla mnie. Oceniłam ją pochopnie. Po tytule. Lecz nie miałam ostatnio w domu nic do czytania. W piątek skończyłam Dziewczynę na Times Square, o której jeszcze napiszę. Wzięłam z półki Igrzyska Śmierci. Przebrnęłam z trudem przez pierwsze 3 czy 4 rozdziały. Zupełny brak akcji. Opisy. Dla mnie nuda. Ale czytałam dalej. I co się okazało? Że nie mogę się oderwać. Nagle wszystko zaczęło robić się ciekawe, pasjonujące. Akcja. Przede wszystkim coś się działo. Wciągnęłam się do tego stopnia, że wczoraj ją skończyłam. Przy czym wczoraj przeczytałam ponad połowę. Losy bohaterki, wątek igrzysk i przede wszystkim skomplikowana sytuacja uczuciowa nie dadzą ci szansy na zakończenie czytania bez pytań kłębiących się w twojej głowie. Momentalnie sięgnęłam po W Pierścieniu Ognia- drugą część trylogii. I znowu brak akcji. Ale uczę się na własnych błędach i jestem wytrwała. Zapewne jeszcze 2 czy 3 rozdziały i znów nie będę widziała świata poza Katniss i Peetą razem z ich przyjaciółmi i rodzinami. Polecam gorąco. Nigdy żadna historia nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Wyobraźnia musi działać. Abstrakcyjność miejsca i czasu akcji. Nie wiesz jak autorka wymyśliła taki świat przedstawiony. Przeczytajcie. Ja nie oglądałam ekranizacji, choć teraz bardzo chcę. Lecz zawsze najpierw czytajmy książki. Film nie odda tego co chciał nam przekazać autor. Te emocje, które towarzyszą odbiorcy. Nie da się tego przenieść na ekran. Chyba, że film także jest genialny. Nie widziałam. Ale jak zobaczę, to się przekonam. I także napiszę. Teraz idę pochłaniać drugą część. Papa.
xoxo Niśka

niedziela, 27 lutego 2011

Ekranizacje

Wracam do tematu książek, a właściwie ich ekranizacji. Bardzo dobrym przykładem na to jest kultowy Harry Potter. Jest wiele osób, które wolą książkę, inni wolą film, są też tacy co oglądali nie czytając. I jak to jest z tymi ekranizacjami? Na pewno film jest mniej szczegółowy, krótszy. Przede wszystkim to co mówię zawsze nie pracuje nam wyobraźnia. Ale podam przykład biografii Edith Piaf. Jest książka, jest film. Co lepsze? W tym przypadku film. A dlaczego? Bo ona była piosenkarką. W książce masz wspomniane tytuły jej utworów, w filmie je słyszysz, masz muzyczne tło co jeszcze bardziej wskazuje na osobę głównej bohaterki, wprowadza nas w klimat jej muzyki. I tak jest z wszystkimi filmami biograficznymi muzyków.
Mamy też przecież filmy, które w żaden sposób nie są oparte na książce lub takie, które są przed książką. Temat filmu i książki jest trudny. Każdy z nas ma inne zdanie. Nie możemy zmuszać innych do naszego zdania. Więc zostawię to bez żadnego końcowego stwierdzenia co jest lepsze. O tym musi zdecydować każdy z was. Pamiętajmy jednak o wyobraźni, bo ona jest, a jak tak dalej pójdzie to nie będziemy potrafili sobie czegokolwiek wyobrazić.

sobota, 5 lutego 2011

Książka światem...

Trafny, według mnie, cytat na temat książki Wiesława Myśliwskiego:
"Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi."

piątek, 4 lutego 2011

Książka...

Na początek chciałam przeprosić za długą nieobecność, ale dopadł mnie... brak weny.
Ale tematem dzisiejszego postu jest książka. Obecnie wiele osób mówi, że brakuje im czasu na czytanie. Jednak dla ludzi XXI wieku to częsta wymówka dla wszystkiego czego im się nie chce robić. Przecież wcale nie brakuje im czasu, bo są zapracowani czy mają zadawane dużo pracy domowej. Ten czas zabiera im komputer i telewizja, głupie gry na nk.pl i wenezuelskie seriale. Po co nam to? Oczywiście jest to forma relaksy i nie mówię żebyśmy nie korzystali z wynalazków ułatwiających życie. Programy przyrodnicze czy kabaret... jak najbardziej. Znajdżmy jednak też czas na książkę.
Rozwiązaliśmy (mam nadzieję) problem czasu. Jest jeszcze jedna kwestia... ekranizacje. Ktoś powie: Po co czytać? Jest film. Nie zapominajmy jednak, że film nie jest dokładnym odzwierciedleniem książki. Najlepszym przykąłdem jest kultowy Harry Potter. Przyznaję, że nie czytałam, ale pamiętam jak przed pójściem do kina na czwartą część mój kuzyn opowiadał, że będą pływające mózgi itp. Wtedy trochę się bałam, ale okazało się, że niczego takiego nie było. Okazało się nawet, że wycięto ponad 1/3 książki. Oczywiście pozostaje wiele książek bez ekranizacji oraz dużo filmów nie opartych na książkach, ale o tym kiedy indziej.
Ostatnią sprawą, którą chciałabym poruszyć to wyobraźnia. Przy czytaniu możemy wyobrazić sobie sytuację, osobę, miejsce. Na filmie mamy wszystko podane na tacy. A według mnie człowiek bez wyobraźni to człowiek o ubogiej duszy (nie tylko artstycznej). A więc rozwijajmy wyobraźnię.