Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja twórczość.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moja twórczość.... Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2014

Bywa taki dzień..

.. jak dziś. Że budzę się totalnie rozbita. Jest może 5 rano. Fioletowe zasłonki zatrzymują światło. W pokoju panuje nieprzyjemna szarość. Nic nie widzę. Okulary są zbyt daleko, by włożyć je na nos. Z resztą lubię świat takim, jakim go widzę w tej chwili. Znam wszystkie elementy wokół siebie. Lecz teraz w każdym z nich odnajduję coś nowego. Inny kształt. Dziwne złudzenia. Zerkam na telefon. 5:18. Żadnego smsa. Snapa. Żadnej wiadomości. Zielona dioda informuje mnie jedynie o stu procentach naładowania mojej baterii. Upuszczam urządzenie na podłogę. Niby delikatnie, a jednak dość stanowczo. Energicznie przewracam się na drugi bok i wtulam w twarz w ogromną poduszkę. Zamykam oczy. Może zasnę. Zasypiam.
8:24. Tata wychodzi do pracy. Słyszę drzwi od łazienki. Później kroki. Na koniec dźwięk silnika i zamykanej bramy. W domu znów panuje cisza. Zasypiam.
9:31. Mama krząta się po domu, by również zaraz zniknąć. Zagląda do mnie na chwilę. Mówi, lecz nie rejestruję wszystkich słów. Kontaktuję z wielką trudnością. Odpowiadam na kilka pytań i potakuję na resztę wypowiedzi. Wychodzi. Teraz już nie zasnę. Podnoszę telefon. Nic. Tego się w sumie spodziewałam. Czytam słowa, które ostatnio napisałam. I nie wiem. Nie wiem, czy dobrze postąpiłam, czy też źle. Nie wiem czy żałuję. Czy chciałabym to cofnąć. Łza. Tak po prostu spłynęła po policzku. Druga po nosie. Nie lubię tego uczucia. Otarłam ją szybko skrawkiem kołdry. I zaczęłam myśleć. Wspominać. Jedna noc. Jeden wieczór. Minione wydarzenia. Wypowiedziane słowa. Skradzione pocałunki. Łza. Lecz inna. Może ze szczęścia. Jestem szczęśliwa. Choć czasami potrafię to spieprzyć. Wchodzę w smsy. Te oznaczone gwiazdką. Wyświetlam jeden, drugi.. Czytam dłuższy fragment rozmowy. Przypominam ją sobie. To, gdzie wtedy byłam. Czemu coś napisałam. Na jedne uśmiecham się szeroko. Przy innych zakrywam twarz pościelą. Za oknem nadal szaro. Płaczę. Nie mam ochoty podnosić się z łóżka. Próbuję czytać książkę. Nie mogę. Znajduję okulary, lecz szybko pozbywam się ich. Przez mokre oczy i tak nic nie widzę. Zasycha mi w gardle. Szlocham nie znając już powodu. Tłumacząc sobie to jako kobiecą przypadłość. Pms. Odpowiedzialne za moje ostatnie wybryki. Mijają tak ponad dwie godziny. Jest 12.
12:13. Schodzę na dół, by coś zjeść. Czytam. Jestem dwa rozdziały do przodu. Czytam o pocałunku. Pierwszym. O przeżyciach z nim związanymi. Łza. Wspomnienie. Motyle w brzuchu. Jak za każdym razem, gdy wracam do tamtej chwili. Ściska mnie gdzieś w środku. Czuję się dobrze. Bardzo dobrze. Łza wyschła.
13:40. Wracam na górę. Otwieram laptopa. Piszę. Bo czuję, że to dobry moment. Że to, co napiszę będzie dobre. Pomoże mi. Uspokoi. Zadowoli.
14:02. Skończyłam.

xoxo Niśka

poniedziałek, 5 maja 2014

Zazdrość.

* *  *

-Dlaczego?

-Żeby w końcu zrozumiała, że jesteś mój. Tylko mój. I ona nie jest w stanie tego zmienić. Że nawet widząc Cię codziennie w szkole nie ma nade mną przewagi. Zabierając Ci po kryjomu bluzę nie ma nade mną przewagi. Rozmawiając z Tobą więcej na snapchacie nie ma nade mną tej cholernej przewagi. Bo nigdy nie dotkniesz jej tak jak mnie. Nigdy nie przytulisz jej tak jak mnie. Nigdy nie uśmiechniesz się do niej tak jak do mnie. Nigdy nie spojrzysz na nią tak jak na mnie. Nigdy nie pocieszysz jej tak jak mnie. Nigdy nie pocałujesz jej tak jak mnie. Nigdy nie pozwolisz jej na to, na co pozwalasz mi. Na jej łapki na Twoim nagim ciele. Na jej usta na Twojej szyi. Na jej palce na Twoich policzkach. Na jej zapach na Twoich ubraniach. Na jej szepty w Twoich uszach. Na jej oczy zanurzone w Twoich. Na jej bliskość. Na zabawę Twoimi włosami. Na siadanie na Twoich kolanach. Na rozbieranie Cię. Bo to wszystko należy do mnie. To moja rola w Twoim życiu. Nikt nie może mi jej odebrać. A w szczególności ona. Ona, która irytuje mnie swoim zachowaniem. Każdym krokiem w Twoim kierunku. Każdym uśmiechem. Każdym słowem. Każdym spojrzeniem. Nie chciałam dać się ponieść zazdrości. Nie chciałam. Ale tak to jest, gdy kocham. Mocno. Za mocno. Nie potrafię tego opanować, więc przyznaję: tak, jestem zazdrosna.

* * *



xoxo Niśka

poniedziałek, 3 września 2012

Rzeka miłości

Mój wiersz, który napisałam kiedyś pod wpływem impulsu. Nie jest typowy, ale za to oryginalny ;)

Gdzieś głęboko
Na dnie, szeroko
Rozlewa się rzeka
Pełna miłości, czeka
Na kogoś,
Kto może ją posiąść,
W swe ręce wziąć
I nie upuścić, nie zgiąć,
Nie zostawić,
Nie zranić.
Ona czeka na godnego,
Miłości spragnionego,
Władcę co powie
Iż tylko jej zdrowie
Ważne jest dla niego
Jak dla nikogo innego.
Lecz kto ją odnajdzie,
Kto tak głęboko zajdzie,
By do niej przyjść,
Z nią tylko być?
Kto znajdzie do niej drogę
I wejdzie w jej kochająca wodę?
Przecież ona w sercu płynie,
W wielkiej Aorty dolinie.
Tam nie ma nikogo,
Bo wejście strzeżone srogo,
A droga dłuższa i bardziej gorąca
Niż z ziemi do słońca.
Bez mapy się zgubisz
I nikogo nie polubisz,
Bo nie posiądziesz miłości.
Jej nie wygrasz w kości.
Z nią się musisz urodzić,
A jak nie to błądzić
I szukać na dnie serca.

POWODZENIA!
 
Morał jeden, lecz zrozumiały-
Rzeka ta płynie, i w dużym, i w małym.

Napiszcie co myślicie, proszę. Wiem, że ostatnio się opuściłam, ale ja nie potrafię robić czegoś regularnie, oprócz chodzenia do szkoły i wchodzenia na facebooka. Tak już mam. Wybaczcie.


xoxo Niśka

czwartek, 9 sierpnia 2012

Moja twórczość...

Od czasu do czasu nachodzi mnie wielka wena twórcza. Może nie jestem genialną pisarką, ponieważ przede wszystkim jestem umysłem ścisłym, jednak raz na jakiś czas coś napiszę. Mój ulubiony "plik uczuć", jak to nazwałam, zamieściłam już w jednej z notek. Proszę o opinię. Może dodam coś więcej, bo jeszcze trochę tego mam. Bardzo mi na tym zależy, bo jak na razie jedynym odbiorcą jest moja G. ♥

Tu macie link do posta i proszę o komentarze.
http://myhopefornewbeginning.blogspot.com/2012/04/gdzies.html

Zachęcam też do obserwowania mojego bloga ^^


I wasza Niśka na zdjęciu ;)

xoxo Niśka

środa, 4 kwietnia 2012

Gdzieś...


Zabierz mnie gdzieś gdzie nie ma przeszłości, gdzie nie liczy się to co było, gdzie każdy krok do przodu to nowa przygoda. Nie chcę już pamiętać wylanych łez, przegranych starć z rzeczywistością, słów rzuconych na wiatr, poplątanych kłamstw. Nie rozumiesz? Czyli nigdy nie kochałeś… A może nie chcesz rozumieć. Czy istnieje takie miejsce gdzie wszystko jest proste? Nie wydaje mi się. Ale gdyby ktoś je znalazł byłby to najbardziej zaludniony obszar na ziemi. Ty mnie w ogóle słuchasz? Przepraszam. Zapomniałam, że jesteś głuchy na marzenia. Wiem, że to o czym mówię jest nierealne. Lecz sam kiedyś mówiłeś, że jeżeli czegoś bardzo pragniemy to to się spełni- prędzej czy później. Już w to nie wierzysz, prawda? Dorosłeś? Nie wmawiaj mi, że jest ci teraz lepiej. Życie baz marzeń nie ma sensu. Wyobrażałeś sobie kiedyś uczucie? Widziałeś je? Słyszałeś? No właśnie. Nie potrafisz tego zrobić. Twój mózg zaśmiecony jest racjonalnym myśleniem. Zaszufladkowałeś w nim całą swoją przeszłość myśląc, że w ten sposób wszystko będzie łatwiejsze. Ale nie jest. Przyznaj to w końcu. Chcesz klucz? Otworzę ci serce. Boisz się? Boisz się, że nie potrafisz go używać? To proste. Ono samo tobą pokieruje. Poddaj się mu. Nie obiecuję, że będzie kolorowo. Nie raz ktoś cię zrani. Ale wtedy poczujesz to co inni. Pamiętasz wszystko co cię w życiu spotkało? Każdą chwilę radości? Nie pamiętasz. A smutku? To łatwiej znaleźć pod pokrywą logiki. Bo zachowujemy tylko te uczucia, które bardzo nas zmieniły. Których pojawienie się odbiło na nas swoje piętno. A teraz wróćmy do miłości. Kochałeś kiedyś szczerze? Bez skrupułów? Bez opamiętania? Kochałeś. A kochałeś kiedyś bez wzajemności? Kochałeś. Kochałeś jeszcze bardziej. Bo miłość nieodwzajemniona jest najpotężniejsza. To ona nas zmienia. Chcesz o niej zapomnieć? Czasami chcesz. Ale miło czasami odkopać stare uczucie. Ono się jeszcze tli, prawda? Nie zapomnisz o nim. Choćbyś pragnął tego najbardziej na świecie. A gdyby była kraina zapomnienia… Chciałbyś się tam udać zapominając o przeszłości? Mówisz, że tak. A co byś zrobił gdybyś się tam znalazł? Wiem, że to tylko wymysł mojej wyobraźni, ale spróbuj odpowiedzieć. No właśnie- nie wiesz. Też nie wiem. Każda chwila spędzona tam byłaby przez nas zapomniana. To nie ma sensu. Więc kraina odpada. Nierealna, niepraktyczna, nieprzydatna. To może gumka wymazująca wspomnienia. Sami wybieramy o czym chcemy zapomnieć. Jak sądzisz? Masz racje. Przecież będziemy pamiętać co wymazaliśmy. To jak kasowanie starych sms-ów. I tak przez dłuższy czas pamiętasz co w nich było zapisane. Pytasz się mnie po tym wywodzie czy warto w takim razie marzyć. Uparcie będę twierdzić, że warto. Warto, bo marzeń jest całe mnóstwo. Po dobrej weryfikacji zostaną te najważniejsze. Może kiedyś się spełnią. Nie zabieraj mnie już do żadnej krainy zapomnienia. Mam lepszy pomysł. Prostszy. I od serca. Po prostu mnie przytul.

Naszło mnie by to napisać od serca, bez konkretnego natchnienia. Samo z siebie. Zastrzegam sobie wszelkie prawa autorskie do tego tekstu w szczególności. ;D