wtorek, 18 grudnia 2012

Powrót do przeszłości

Wiem, wiem... Miałam mały przestój, ale chyba powoli wracam do formy...



Mała chwila szczęścia, potem znowu lekkie załamanie i wracamy do normalności. Za nią idą zapewne kolejne banalne problemy. Po nich przychodzi czas na analizę i filozofowanie, układanie scenariuszy życia, które nigdy się nie spełnią. Postanowienia. Przemyślenia. Wnioski. I jedna wielka niewiadoma. Cała przyszłość pod znakiem zapytania. Ale tak to już jest. Raz cieszymy się byle czym. Raz musimy stanąć twarzą w twarz z niepowodzeniem. Trzeba być silnym, odpornym i ostrożnym. Trzeba pracować nad sobą samym. Wtedy będzie łatwiej. Będzie bolało. Bo ludzie ranią. Ale my będziemy czuli się gotowi na zranienie w każdej chwili. Ale nie można zapominać o uczuciach. Nie można dusić ich w sobie. Trzeba mieć serce i umieć dzielić się z innymi naszymi uczuciami. Nie twarde i zimne jak kamień. Spontaniczność. Nie myśl zawsze. Nie planuj wszystkiego. To przyjdzie samo. I jeszcze jedno. Ważne. Nigdy nie żałuj tego, co się wydarzyło. Nigdy. Przeszłość jest motywacją do działania w przyszłości. I nie możesz żałować.

Uff... Samo mi tak poszło. Wracam do ciebie klawiaturo ^^


xoxo Niśka

poniedziałek, 19 listopada 2012

Muzyka mojej nienormalności ♫

Brak weny sprawia, że powracam do posta z moimi pięcioma wybranymi utworami. Postanowiłam to jednak ułożyć w jako taki porządek, czyli zamiast jednej wielkiej mieszaniny dźwięków, zespół, na który mam ostatnio meeeega fazę ( profaza biologiczna ) :D

AEROSMITH  ♥♫




♥ ok. 2:40-3:00


To moja pierwsza piątka Aerosmithu, choć jest tego dużo dużo więcej. Też lubicie ??

 
xoxo Niśka ❄


niedziela, 18 listopada 2012

Podsumowanie.

Miałam napisać wczoraj, ale zbyt dużo się działo. Jak mówiłam miałam ważne spotkanie. Trzeba przyznać, że nie było tak źle. Najpierw przebrnęłam przez najgorsze, a potem wystarczyło wrócić do swojego naturalnego zachowania, czyli kompletnego braku powagi i efekt ogólny był całkiem przyjemny. Czasem trzeba się tak komuś wygadać o wszystkim i o niczym. Ulżyło mi, choć nie była to na początku prosta rozmowa.
Po miłych 2 godzinkach w kawiarni poszłam do M., z którą potencjalnie (dla rodziców) się umówiłam. Musiałam teraz zrzucić z siebie wszystko, co mi leżało na sercu w związku z poprzednią rozmową. Jednak to moje małe kochane wredne dziecko jak zwykle potrafiło zrozumieć i obrócić wszystko w genialne towarzyskie spotkanie. Wyciągnęła aparat i wzięła się za sesję. Oczwiście moją. Kocham tego mojego Potworka ♥. Efekty zaraz przedstawię. Nie będę was dłużej zanudzać. Ale zachęcam do jakichś komentarzy, czy maili na temat mojej działalności. To ważne :*






Zawsze chciałam mieć kogoś, kto lubi robić zdjęcia i widzę, że znalazłam sobie niezłego fotografa ^^
xoxo Niśka

piątek, 16 listopada 2012

Były, były... i kolejne...

No cóż. Życie bez kłopotów jest podobno nudne. Ale wolałabym ich nie mieć. Jak pewnie każdy. Egzaminy się skończyły. Wyniki pozytywne są tylko jak na razie w 50%. Ale nie ma się tu czym przejmować. Listopad to najgorszy miesiąc jesieni, roku. Przepraszam, że to mówię, ale wtedy tak dużo się sypie... dużo, ale na szczęście nie wszystko.
Jutro jeden z najtrudniejszych dni mojego dotychczasowego życia. Boję się jak cholera. Pewnie spanikuję pół godziny przed i nic nie wyjdzie z tego co wymyślę. Takie rozmowy zawsze są trudne, ale myślałam, że jeszcze trochę sobie na takie poczekam.
Przeżyłam dzisiaj jeden szok, no może dwa. Jest ch*jowo ale stabilnie. Ktoś się może chce zamienić na chwilę życiem? Złudne nadzieje, decyzje z przymusu. Muszę postawić na swoim, ale jak to zrobić nie raniąc tych, na któych mi zależy? Zależy nie w takim stopniu, w jakim chcieliby istnieć w moim życiu. Nie męczę was tutaj problemami, bo mało kto chce to czytać.
Dzisiejszy wypad na donuty był genialną 20-minutową odskocznią. Później cappuccino przy ważnej rozmowie. A jutro dzień, po którym może nareszcie wszytsko się wyjaśni. Trzymajcie kciuki :*


Faza na małe sweet focie tandetną kamerką :P


xoxo Niśka

wtorek, 13 listopada 2012

Próba sił

Jesteś gimnazjalistą? Trzecioklasistą? No to już wiesz, o czym piszę. Egzaminy... Zmora. Te próby są wykańczające. Pomijam fakt, że nie jestem humanistką, ale mimo wszystko po jednym dniu mam dość. Historia- Źle, WOS- Źle, Polski- cosi cosi ( tak sobie ). Ale to tylko odczucia. Może wyniki będą nieco odmienne...
Do tego wszystkiego miałam zły dzień. Sen o obrotowych krzesłach na placu budowy dostarczył mi niezłego mindfucka i akurat dzisiaj zaczęłam myśleć o rozwiązaniu moich problemów (choć niekoniecznie mogę je tak nazywać) uczuciowych. Nie miłosnych. Jutro może coś się w tej sprawie zmieni...
Przypomniałam sobie też dzisiaj, że jutro zdaję kolejne pytania... FUCK
Do tego mandarynki, włoski i rozmowa z S. co po 2 godzinkach dało efekt poprawienia mojego złego humoru.
A i sweet focie ;D


Przepraszam za ich jakoś, ale kamerka internetowa ma swoje ograniczenia ;p I weźcie jakoś docencie moją pracę małym komentarzykiem <plis>

xoxo Niśka